Znika symbol, drużyna już znikła 

Jadąc do pracy mijam napis przy drodze S86: „Zagłębie Sosnowiec aż do Śmierci”. Wielu Kibiców, Fanów ma w sercu tę frazę i nic nie jest w stanie jej wymazać. Trwa remont, a w związku z tym właśnie służby demontują panele akustyczne, a razem z nimi znika wyżej wymienionych kilka słów, które mają swój przekaz. Miłość do Marki Zagłębia nie przeminie, ale na naszych oczach obserwujemy śmierć kolejnej drużyny. 

Działacze mają się dobrze, osoby które przykleiły się do Klubu i Marki Zagłębia zapewne kwaśno się uśmiechają, klepią po plecach, opowiadają, jak to trzeba odbudować, przebudować, zbudować itp. itd. Tymczasem szary człowiek, siedzący na trybunach, ponownie dostaje przysłowiowego „liścia” w twarz. Pozostaje słuchanie wyzwisk, szydery, gdyż kolejni piłkarze, kolejne „wielkie” nazwiska, nie udźwignęły ciężaru grania z herbem Zagłębia na sercu. 

Od lat obserwujemy odbudowywanie Zagłębia po spadku z ekstraklasy. Co roku gramy o awans, albo przynajmniej o „szóstkę”. Tymczasem kolejny raz staczamy się w dół. Wymieniamy trenerów, piłkarzy, dyrektorów, doradców, a dziadostwo na boisku zostaje bez zmian. Medialne cyrki, wpadki, zniszczyły obraz Zagłębia, który prawie dekadę temu udało się zbudować awansując do 1 ligi, a następnie do Ekstraklasy. 

Problem jest taki, że nikt już nie pamięta drużyny zbudowanej na dwóch generałach środka pola: Tomaszu Nowaku i Sebastianie Dudku, z charyzmatycznym Żarko Udovicicem na boku. Drużyny, w której każdy z piłkarzy zostawiał serce na boisku, mobilizował się, nie brakowało nakręcania się i walki. Choć również wszyscy pamiętamy, iż nawet wtedy dochodziło do skandali np. głośnego zwolnienia trenera Piotra Mandrysza.

Tutaj chciałbym przypomnieć, gdyż prezydent Arkadiusz Chęciński już drugi raz mówi, iż po Zagłębiu żaden piłkarz nic nie osiągnął. To proszę sobie zobaczyć takich graczy jak: Nowak, Udovicić, Jędrych, Kudła, Milewski, Puchacz, był jeszcze Wrzesiński, Gojny, Borowski, Ambrosiewicz, czy piłkarze wypożyczenie z Legii: Arak, Najemski, Szumski, Grudniewski. Można tak wymieniać, gdyż Radkowski, Cichocki, Sołowiej, czy Fidziukiewicz też coś pokopali. Ciekawe czy taki 20-letni Aleksander Piątek, czyli nasz Puyol, który gra w III ligowej Sparcie, nie nakryłby czapką stoperów, którzy w każdym meczu strzelają sobie bramki (a był obecny na ostatnim meczu Zagłębia i oglądał poczynania klubu, w którym grał od 13, czy 14 roku życia). Solidnego i walecznego Bykova również pogoniliśmy. Czy prawdą jest informacja, iż ambitny Ukrainiec musiał odejść, gdyż zwrócił uwagę „osobom” nieupoważnionym, by nie wchodziły do szatni po meczu?

Panie Prezydencie naszym problemem nie jest to, jak kto radzi sobie po okresie gry w Zagłębiu, naszym problemem jest to, że od kilku lat nikt dobrze nie gra w Sosnowcu. Dodatkowo warto byłoby porozmawiać z większością wymienionych zawodników, jak ich Klub potraktował, czy w jaki sposób przebiegały rozmowy, może wtedy dowie się Pan dlaczego Zagłębie w środowisku ma przypiętą „łatkę”.

Pokuszę się o stwierdzenie, że skoro po porzuceniu naszego Klubu przez Legię, przez kilka lat nie udało się nic zbudować, to może najwyższy czas na zmianę doradców. Czego brakuje w Sosnowcu? Stabilizacji, zaufania do trenera, ciężkiej pracy, by udało się tego pacjenta – który praktycznie jest trupem – postawić na nogi. W przypadku Zagłębia proces pionizacji będzie bardzo bolesny, gdyż najtrudniej oddzielić pasożyty, które żerują na miejskich pieniądzach, od wartościowych, solidnych fachowców, którzy będą chcieli dźwigać ciężar pracy odbudowy. Ostatni mecz z Rakordem pokazał różnicę pomiędzy piłkarzami, którym się chce, walczą, strzelają 4 bramki, a przypadkową zbieraniną, która na boisku zachowuje się, jakby pierwszy raz wyszła na murawę.

Leżymy, niestety jesteśmy zdeptani. W boksie, w jednej rundzie, można liczyć tylko trzy razy. Nasz limit się skończył, albo zawodnicy podniosą się, przetrwają kryzys i spróbują podnieść rękawicę, albo czas rzucić ręcznik. Nie chcesz walczyć, nie chcesz oddać serca za ten Klub, to miej honor i powiedz to otwarcie, odejdź.

Ilu już trenerów miało być tymi, którzy odbudują drużynę? Ilu piłkarzy przychodziło jako liderzy? Czy może się przytrafić jeden słabszy sezon? Oczywiście że tak. Dwóch z rzędu każdy stara się uniknąć, wyciągając wnioski. Kilka kolejnych lat z rzędu, jeden po drugim, to już przesada. Dlatego Panie Prezydencie, niech Pan się nie obraża. Przyszedł czas na rozliczenia i…

Pamiętam, jak zaproponowałem, by stworzono w Klubie dokument na wzór: „Sunderland 'Til I Die”. Powstał fajny serial, który przyjemnie się oglądało, kawał roboty zrobiły osoby w Zagłębiu odpowiedzialne za ten projekt. Ciekawe, czy pamiętają, jaką zaproponowałem końcówkę. Liczyłem, że padną słowa: „przepraszam”, albo coś na ich wzór. Za te wszystkie „gumofilce”, marzenia i bujanie w chmurach. Ciężko jest przepraszać, łatwiej jest marzyć i liczyć na cud. Osoby, które mnie znają, wiedzą, że zawsze liczę, że to będzie ten sezon. Muszę uczciwie przyznać, ja już na nic nie liczę. Wdeptaliście moją wiarę w murawę. Jest na takim samym poziomie, jak obraz gry Zagłębia, czyli zakopana tak głęboko w mule, że nie ma się od czego odbić.

Dlatego uważam, że przyszedł czas na rozliczenia i… jakieś słowa pokory, formę przeprosin. To nie jest jeden sezon wstydu, to jest droga krzyżowa, która trwa za długo. Przystanki pod tytułem trzy upadki Zagłębia pod ciężarem własnych decyzji, to zdecydowanie za dużo dla Kibiców.

Zmarnowaliśmy, jako Klub, społeczność, miasto, okres włoskich pieniędzy, gdyż kilka osób chciało się bawić w piłkarskiego pokera. Długo trzeba było się wygrzebywać z bagna. Aktualnie marnujemy okres, gdy finansowanie z miasta jest stabilne, są obiekty, jest baza treningowa. No właśnie… jest wszystko, ale nie ma drużyny, nie ma ambicji, a co za tym idzie nie ma wyników. Może finansowo jest wszystko ok, może nie ma długów itp. itd., ale brakuje też rozrywki, czyli pozytywnych emocji, na które wszyscy liczymy. Aktualną rozrywką są wyzwiska i szydera, a wszystko to z wściekłości i bezradności. Chyba nie o to w tym wszystkim chodzi. Na litość boską, to jest III liga, a przynajmniej klasa rozgrywkowa. Nikt już nie chce słuchać, jak finansowo jest dobrze, jaką cudowną mamy akademię (szkoda, że nie widzimy tego na boisku) itp. itd.

Tym tekstem chciałem wytłumaczyć, gdyż może nie każdy rozumie przesłanie z banneru z ostatniego meczu z Rekordem: „Skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?”.

A teraz małe przesłanie skierowane do społeczności Zagłębia Sosnowiec. Pamiętajmy, można zdemontować ścianę z napisem „Zagłębie Sosnowiec aż do Śmierci”, jednak nie powinniśmy pozwolić na wyrwanie sobie serca. Prawda jest taka, że na trybunach zostają nieliczni, a moim zdaniem, choć jest to zapewne niewykonalne, w momencie słabości, kryzysu, w idealnym świecie, powinniśmy się mobilizować. Łatwo jest chodzić na mecze, gdy wygrywamy, trudniej jest pojawić się w momencie upadku, by pokazać siłę społeczności, by wywierać w ten sposób presję i pokazać swoje zdanie. Dla mnie oczywistością jest, że gdybyśmy niezależnie od poziomu ligi, wyprzedawali stadion, albo choć regularnie pojawiali się na nim w dużej liczbie, to już dawno znalazłby się ktoś chętny na przejęcie Zagłębia. Z tego co słyszę, to właśnie większość tego oczekuje, ale to już temat na osobny tekst.