„Chłodna” analiza Zagłębia
Ostatnio pisałem „Zejdźmy na Ziemię”, tym razem trochę rozwinę temat. Postanowiłem pochylić się nad drużyną Zagłębia, gdyż ze zdziwieniem słucham komentatorów podczas transmisji, mówiących, iż sosnowiczanie są faworytem do awansu, a raczej powinni być. Podobnie lekko irytują mnie komentarze w „internetach”, zresztą gra również mnie irytuje, podobnie jak sędziowie, jednak o tym i o trenerze w dalszej części tekstu.
W ostatnich latach – od spadku z Ekstraklasy – nasi piłkarze grali równo, czyli słabo, albo beznadziejnie, o utrzymanie w I lidze, aż doigrali się i spadli. Średnia wieku drużyna była w okolicach lub ponad 30 lat. Latem doszło do rewolucji, jednak tym razem zdecydowanie odmłodzono kadrę, ostatnie mecze to średnia wieku 25-26 lat.
Pierwszy aspekt naszej nierównej gry – młodzi piłkarze dostali szansę. Jesteśmy na 7. miejscu w II lidze, ale warto zaznaczyć, iż również jesteśmy na 7. miejscu w systemie Pro Junior System, z realnymi szansami walki nawet o 5. lokatę. Ogrywają się młodzieżowcy: Siuta, Pawlusiński, Uchnast, Zawojski, Paszczela, Chęciński, Kulawiak. Osobiście uważam to za duży plus zmian, które przeszło Zagłębie. Jasny przekaz i sygnał dla Akademii, „Gramy w II lidze, postaraj się, powalcz, a szansa jest na wyciągnięcie ręki, by dostać minuty na centralnym poziomie”. Jest to duża poprawa względem minionych lat, jednocześnie osobiście mam ogromny żal do trenera Marka Saganowskiego, iż pod koniec sezonu w I lidze, gdy mieliśmy już pewny spadek, nie ogrywał młodzieży. Nie dawał zdobyć cennego doświadczenia z „seniorką”, „wyjadaczami” i presją trybun. Cóż, było, minęło, na szczęście teraz dostają szansę. Tutaj kolejna moja uwaga dlaczego gramy nierówno, a ja nie mam wygórowanych oczekiwań względem tej drużyny w budowie. Młodzieżowcy grają, gdyż nie mamy szerokiej kadry, czyli rywalizacji na każdej pozycji. Warto jednak iść tą drogą – ogrywania młodzieżowców -, gdyż gdzie mają zdobywać doświadczenie, jak nie w II lidze?
Szeroka kadra, to kolejny ważny aspekt. Zanim przejdę do tych „doświadczonych” piłkarzy, warto zobaczyć, kto stanowi o sile naszego zespołu, kto rywalizuje z młodzieżowcami, jaką mamy strukturę. Wydaje mi się, iż komentatorzy nie analizują, nie oceniają, idą na skróty: „Zagłębie Sosnowiec… hmmm musi być awans, cel awans, walczą o awans”. Ludzie, zróbcie swoją robotę, przytoczcie słowa dyrektora sportowego, Grzegorza Kurdziela, drużyna jest w budowie, oceniania, a dokładne cele będą stawiane po przerwie zimowej. Nikt nie zapowiadał walki o awans, może trener, po wygranej zapędził się chwaląc piłkarzy, ale nie przesadzajmy. Dobra, wracamy do „głębi” kadry, którą dysponuje Zagłębie Sosnowiec.
Zacznijmy od młodszych piłkarzy. Tutaj nikomu nie chcę umniejszać, gdyż uważam, iż jest to dobry kierunek transferów, jednak pragnę pokazać, jaką kadrą dysponuje trener Marek Saganowski. Pamiętajmy, iż latem nie byliśmy atrakcyjnym kierunkiem dla zawodników. Za Zagłębiem ciągnęła się opinia klubu niestabilnego, często zmieniającego trenerów, piłkarzy, a afera z ukraińskim zaciągiem, dziwną sytuacją z trenerem i panem Collinsem, tylko przybiła ostatnie gwoździe do trumny.
Do Zagłębia dołączyli:
Szymon Zalewski – 24 lata, w minionym sezonie grał ogony w I lidze w Miedzi Legnica (raptem 341 minut w sezonie),
Bartłomiej Sopczyński – 23 lata, z Pogoni Grodzisk Mazowiecki, czyli III ligi (2588 minut)
Roko Kurtović – 25 lat, z Raduni Stężyca, czyli II liga (1144 minut)
Mateusz Duda – 24 lata, z Garbarni Kraków, czyli III liga (2422 minuty)
Bartosz Boruń – 24 lata, z GKS Jastrzębie czyli II liga (2488 minut)
Emmanuel Agbor – 21 lat, z Miedzi Legnica, czyli I liga (1303 minut)
Na 6 pozyskanych młodych zawodników (poniżej 25 roku życia), tylko 3 grało regularnie w swoich klubach, z czego 2 (Snopczyński i Duda) dołączyli z doświadczeniem z niższej ligi. Dobrze wiemy, iż Mateusz Duda jeszcze nie wkomponował się w zespół, jednak trzymam kciuki, iż ten piłkarz po przejściach z okresu przygotowawczego pomału wdroży się w poziom II ligi.
Byli młodzieżowcy, wspomniałem tych trochę starszych, przejdźmy do bardziej doświadczonej części kadry, czyli zawodników, którzy ukończyli 25 lat. Przy nich dopiszę kilka zdań, gdyż oni powinni stanowić o naszej sile (tylko, czy są ku temu przesłanki?).
Joel Valencia – 29 lat, z holenderskiego vbv De Graafschap, w Sosnowcu odbudowywany już 2 sezon, warto jednak zauważyć, iż ten piłkarz swój złoty okres miał w latach 2017-19, od tego czasu zaliczył duży zjazd. Mam nadzieję, że swoim zaangażowaniem na boisku zapracuje na miano lidera. Trzeba jednak uczciwie napisać, iż ciąży na nim duża presja rozegrania piłki, a to nie jest jego nominalna pozycja. Mocna dziura w środku pola, jest dużym problemem Zagłębia. To właśnie ten element najczęściej wykorzystują rywale w lidze.
Artem Suchocki – 31 lat, był bez klubu. Miał w swojej przygodzie z piłką dobry etap, jednak podobnie, jak w przypadku Valencii przypada on na kilka lat wstecz. Dlatego jest on w trakcie odbudowy, sezon zaczął przyzwoicie, a nawet dobrze, jednak ostatnio grał w kratkę. Aktualnie jest w rotacji, zapewnia pole manewru trenerowi, jednak moim zdaniem, nie można go przedstawiać, jako piłkarza od którego zaczynamy ustawianie drużyny, albo planować na nim przyszłości.
Andrzej Niewulis – 35 lat, z Miedzi Legnica. Bardzo doświadczony piłkarz, który grał w Ekstraklasie, między innymi zdobywał mistrzostwo i puchar z Rakowem Częstochowa. Natomiast w minionym sezonie w Miedzi rozegrał 1278 minut. Do Zagłębia trafił latem, otrzymał opaskę kapitańską, przyznam szczerze, iż po pierwszych meczach uczciwie powiedziałem: „mamy lidera z prawdziwego zdarzenia”. Im dalej w las, czyli ligę, nasza obrona zaczęła szwankować, brak rywalizacji, rotacji i trudne ustawienie trójką stoperów, ostatnio wygląda mocno przeciętnie. Momentami nasza ostatnia linia robi błędy ustawienia, indywidualne, a tym samym kreuje sytuacje rywalom.
Patryk Mularczyk – 26 lat, z Raduni Stężyca, wychowanek Zagłębia w zeszłym sezonie grał na boiskach II ligi, jednak nie był pierwszym wyborem trenera Raduni, rozegrał raptem 677 minut. Gra falami, gdyż potrafi zagrać dobrą piłę, przerzucić, szybko odegrać, jednak trafiają mu się katastrofalne straty, albo błędy. Tutaj moim zdaniem wychodzi brak pomocnika z prawdziwego zdarzenia, gdyż Mularczyk jest ustawiony wyżej, ma za sobą najczęściej przemianowanego na rozgrywającego Valencię, a ich zabezpiecza młodzieżowiec – Pawlusiński (piłkarz z papierami na dobrego pomocnika, jednak, jak to w tym wieku fantastyczne wyjścia z pressingu, czy balans ciałem, a następnie za lekkie podanie i strata, jednak uważam, iż ma ogromny potencjał i cieszę się, że jest ogrywany).
Piotr Marciniec – 28 lat, z Polonii Warszawa, do Zagłębia trafił z I-ligowych boisk, jednak nie był on piłkarzem, od którego zaczynało się ustawienie ekipy z Stolicy. Marciniec rozegrał 1207 minut, często wchodził z ławki. W Zagłębiu zapewne miał być zawodnikiem, który zabezpieczy przestrzeń między ofensywą, a defensywą, jednak zupełnie mnie nie dziwi, iż przegrał rywalizację z Pawlusińskim i aktualnie, podobnie jak Suchocki jest piłkarzem w rotacji, który daje trenerowi jakieś pole manewru.
Mateusz Kos – 37 lat, w Zagłębiu dobrze znany, szanowany, pewny zmiennik dla młodzieżowca Kacpra Siuty. Myślę, iż tutaj zabezpieczenie solidne, jednak przed sezonem byłem przekonany, iż będzie bronił młodzieżowiec. Poziom II ligi, to idealny poligon na sprawdzanie i ogrywanie młodego bramkarza, a nie weterana, jednak cieszy, iż mamy tak doświadczonego gracza na ławce.
Grzegorz Janiszewski – 28 lat, z GKS-u Katowice, piłkarz z bardzo dobrymi warunkami fizycznymi, który trafił do Sosnowca po długim etapie gry w I lidze, jednak podobnie, jak w kilku przypadkach wyżej, w minionym sezonie raptem rozegrał 693 minuty. Zaznaczałem to wyżej, podobnie napiszę tutaj, w sytuacji gdy Zagłębie próbuje narzucać swój styl gry, wychodzenie, ustawienie, ogólnie defensywa wygląda dobrze, jednak gdy rywale przejmują inicjatywę, nasze ustawienie „łapie” za dużo błędów, przez które rywale dochodzą do sytuacji.
Kamil Biliński – 36 lat, najbardziej doświadczony zawodnik z pola. W sezon wszedł bardzo dobrze, zdobyte bramki, wygrane drużyny. W momencie kryzysu stracił miejsce w składzie, uczciwie napiszę, zupełnie mnie to nie dziwi. Nogę ma ułożoną, umie odnaleźć się w sytuacji, jednak przy naszym stylu gry, problemie ze środkiem pola, moim zdaniem, to nie jest dobry wybór. Kilkukrotnie pisałem, iż chciałem zobaczyć zestawienie Agbor – Sopczyński, potwierdzili mnie w przekonaniu, że ci piłkarze wybiegają mecz i wyszarpią, natomiast Biliński jest zbyt statycznym, nie wracającym, nie pomagającym w defensywie piłkarzem, który niestety tworzył na boisku problemy. Zresztą zdarzają mu się straty, czy złe podania. Życzyłem mu króla strzelców i podtrzymuje to, gdyż uważam, iż ten typ napastnika wchodzący na zmęczonego rywala, da więcej drużynie, niż grający od 1. minuty. Chciałbym na koniec sezonu zwracać honor i napisać, iż się mylę.
Miguel Acosta – 26 lat, CF La Nucía, piłkarz aktualnie, którego ciężko ocenić, zapewne do odbudowy, który trzeba wprowadzić w nasze realia i system gry.
Po krótce opisałem naszą kadrę, czyli młodzieżowcy, piłkarzy poniżej i powyżej 25 roku życia, którzy zadebiutowali w tym sezonie. Osobiście uważam, iż jest to drużyna, która potrzebuje zdobyć doświadczenie, zgrać się i zbudować pewność siebie. Nie będę oceniał atmosfery, czy relacji na linii piłkarze – trener, gdyż nie jestem w środku, by to oceniać. Moim zdaniem nie mamy drużyny gotowej, zgranej, czy mocnej – patrząc na realia II ligi. Personalnie bardzo mocną ekipę ma oczywiście Wieczysta, dobre, zgrane drużyny, mają w Bytomiu, czy Grodzisku Mazowieckim, dodatkowo trenerzy w tych dwóch ekipach pracują już ponad rok czasu. Wydaje mi się, że na ten moment nie dziwi ich dobra dyspozycja i pozycja w tabeli. Natomiast do 4. miejsca w II lidze tracimy tylko 1 punkt (słownie JEDEN PUNKT).
Moim wewnętrznym celem, taki optymalnym, na ten sezon, patrząc na realia, naszą drużynę i rywali, były miejsca 7-10. Tak, by jak najszybciej się utrzymać, zgrać drużynę, mieć spokojną zimę, podczas której można myśleć o wzmocnieniach, uzupełnieniach, korektach. Oczywiście zgadzam się, z opinią, iż jak jest szansa, to trzeba walczyć o coś więcej. Tutaj mamy właśnie ten haczyk, ten sezon pokazuje, że spokojnie możemy walczyć o coś więcej, czyli o miejsca 4-6.
Z jednej strony nie podoba mi się, iż słabo reagujemy na boiskowe wydarzania. Moim zdaniem rywale lepiej czytają grę, a trenerzy lepiej ustawiają drużynę po przerwie. Trochę nasza taktyka, gra, brak rozgrywającego z prawdziwego zdarzenia, jest już rozczytana przez te lepsze drużyny. Cały czas nie mogę zrozumieć, iż upieramy się przy grze na 3 stoperów, mając w kadrze praktycznie tylko 3 środkowych, gdyż młodzieżowcy jeszcze nie są gotowi, by wskoczyć w to ustawienie, a Bykov wróci dopiero zapewne zimą, by zwiększyć rywalizacje. Muszę jednak stanąć w obronie trenera Marka Saganowskiego, gdyż wielu trenerów już zwalniano w momencie kryzysu, wymuszano zmianę w GKS-ie Katowice, wytrzymano presję, a klub radzi sobie dobrze, latem naciskano na Jagiellonię, również wytrzymali, to takie głośniejsze przykłady.
Ostatnie Porażki z Puławami, Świtem, Olimpią, Hutnikiem, czy ta bolesna z Pogonią, nie powinny się nam przytrafić, a już na pewno część z nich nie powinna być tak obnażająca nasze słabości. W Polsce wielu działaczy już zmieniłoby trenera, możliwe, iż poprzedni zarząd Zagłębia, czy ten wcześniejszy, już nawet zdążyłby dwukrotnie dokonać roszady szkoleniowca.
Popatrzymy jednak na fakty:
– Mamy nową drużynę, w trakcie zgrywania i poznawania nowego stylu gry
– Średnia wieku wyjściowej jedenastki zdecydowanie spadła i wynosi 25-26 lat
– Pozyskaliśmy piłkarzy z niższych lig i mamy szansę ich wypromować
– Ogrywamy młodzieżowców, mamy przyzwoitą pozycję w Pro Junior System
– Zajmujemy 7. lokatę w lidze i mamy stratę tylko 1 punktu do 4. miejsca
– Są momenty, iż wyglądamy dobrze na boisku, tworząc sytuacje
Wydaje mi się, że trener powinien dostać szansę przynajmniej do przerwy zimowej, by ocenić jego pracę. Nerwowe ruchy, mogą spowodować, iż kolejny raz wpadniemy w wir zmian, rewolucji. Tego Zagłębie potrzebuje najmniej. Tutaj jednak muszę mocno zaznaczyć, iż ostatnia konferencja prasowa Marka Saganowskiego nie może się powtórzyć, po porażkach każdy traci cierpliwość, ale na normalne pytanie nie można reagować emocjami i brakiem szacunku dla pytającego. Jeżeli w emocjach nie da się odpowiedzieć, to zawsze lepiej przeprosić, czy krótko uciąć, a nie wdawać się w emocjonalną, niepotrzebną wymianę.
Z jednej strony Zagłębie przyzwyczaiło nas do zmian, rotacji, ale to nie jest nic dobrego. Zachowanie trenera na ostatniej konferencji, czy spóźniona rekcja na boiskowe wydarzenia powoduje, iż statystyczny kibic traci cierpliwość. Ciężko byłoby mi teraz jednoznacznie napisać, czy trener Marek Saganowski zapewni Zagłębiu świetlaną przyszłość, mam mieszane uczucia. Piszę jednak ten tekst już gdy emocje opadły, moim zdaniem patrząc na kadrę, możliwości, początek zgrywania i budowania drużyny, miejsce w tabeli, napiszę, że szkoleniowiec musi wziąć odpowiedzialność i kontynuować pracę. Sytuacja po ostatnich meczach może nie jest fantastyczna, ale daleko nam do beznadziei z poprzednich lat. Trzymamy się górnej części tabeli, z szansą gry o coś więcej, przed nami okienko zimowe, podczas którego można dokonać uzupełnień. Wylejmy zimną wodę na głowę, zróbmy krok w tył, tutaj potrzeba czasu, a nie nerwów i agresji.
W II lidze spadł poziom piłkarski rozgrywek, podobnie spadł poziom sędziowania, jednak jest to dobre miejsce na przebudowę, zbudowanie solidnych fundamentów. Warto przypomnieć, iż ostatnio dobrą drużynę zbudowaliśmy właśnie w II lidze, później uzupełniona była jedną z lepszych w I lidze, by ostatecznie awansować do Ekstraklasy. Tylko głupia polityka zmian trenerów, wymieniania hurtowo piłkarzy, itp. itd. czego byliśmy światkami w ostatnich latach, doprowadziła nas do tego samego miejsca. Dlatego sobie, kibicom, działaczom i trenerom życzę spokoju i trochę szczęścia w budowaniu Zagłębia.